drukuj
JACEK HAWRYLUK/Gazeta.pl
wyślij znajomemu
Data publikacji: 2008-07-02 11:00:00
Nowa Muzyka w Cieszynie to nowe miejsce na naszej letniej mapie festiwalowej - przed rokiem impreza odbyła się tutaj po raz pierwszy, dwa lata temu debiutowała w Katowicach. Jeżeli uda jej się utrzymać tak wyrafinowany profil, może stać się najciekawszą imprezą poświęconą elektronicznej alternatywie.
Trzeci Festiwal Nowa Muzyka zdominowali artyści z wytwórni Warp, która udowadnia, że elektronika nie musi być wcale hedonistycznym techno i że piosenka może mieć klimat retro, a gitary nie muszą powtarzać trzech akordów. W Cieszynie słucha się bowiem tzw. nowych brzmień - termin to dość pojemny, choć znacznie lepszy od „nowej muzyki", która utożsamiana jest głównie z muzyką współczesną. Elektronika, wszelkie postacie techno (łącznie z nurtem określanym jako inteligentna muzyka taneczna), fuzje nowych brzmień i hip-hopu, avant rock - słowem to, co powoduje, że aktualna scena muzyczna jest tak bardzo eklektyczna. W Cieszynie granice nie istnieją - liczą się pomysły i warsztat samych artystów, którzy zwabieni ideą coraz chętniej zaczynają tutaj przyjeżdżać.
W tym roku festiwal zdominowali artyści związani z angielską wytwórnią płytową Warp, która od niemal 20 lat udowadnia, że elektronika nie musi być wcale hedonistycznym techno, że piosenka może mieć klimat retro, że gitary nie muszą powtarzać trzech akordów. Wszystkie gwiazdy Warpa zagrały znakomite koncerty.
Scott Herren (wraz z DimLite) aka Prefuse 73 pokazał, jak dziś łączy się elektronikę z hiphopowym pulsem, jak „tnie się" na kawałki nawet najbardziej taneczny utwór, jak zmusza się publiczność, by nawet przez chwilę nie tańczyła, ale by słuchała. Podobny w tym destrukcyjnym myśleniu jest Chris Clark, generujący podczas występu nieprawdopodobną ilość pomysłów, bawiący się tym, że część z nich już po chwili ląduje w koszu. Jamie Lidell to piosenkarz, choć - dodajmy - przewrotny. Buduje swe utwory niczym szlagiery z dawnych lat, nasycając je funkiem, soulem, ale gdy trzeba - zapomina o śpiewaniu i z pasją rzuca się na instrumenty klawiszowe, tworząc improwizowany hałas. I wreszcie Battles - jedna z najbardziej gorących formacji ostatnich miesięcy, której twórczość wymyka się łatwej klasyfikacji. Amerykanom - mającym w składzie eksperkusistę zespołu Helmet oraz syna awangardowego jazzmana Anthony'ego Braxtona - bliska jest idea postrocka (czyli rozbioru muzyki na czynniki pierwsze), ale także totalnej improwizacji jako podstawowego elementu artystycznej wypowiedzi. Niestety, koncert ze względu na zmagania ze sprzętem nie był udany. Pozostał niedosyt, ale i przekonanie, że w „sterylnych" warunkach Battles zagraliby znakomicie. Poza artystami z Warpa bardzo dobre wrażenie zrobił kanadyjski Holy Fuck (podobnie jak Battles, przylecieli zaraz po festiwalu w Glastonbury). Mieliśmy też koncert Osaka Invasion, tanecznego setu Landstrumm i Milanese, głębokie brzemienia Deadbeata.
Na małej scenie oraz w klubie festiwalowym rozbrzmiewała elektronika, zespoły grające na gameboyach, freestyle i hip-hop. Młodzi artyści, często debiutanci, tworzyli silny kontekst dla głównego nurtu, a ten był w tym roku wyjątkowo spójny i konsekwentny (poza przeciętnym The Heavy). Pytania pojawią się jednak w przypadku rodzimych artystów, którzy wystąpili na głównej scenie. Flykiller (nowe przedsięwzięcie Pati Yang), Dick4Dick czy Öszibarack z eksperymentami i nową muzyką nie mają nic wspólnego. W Polsce można znaleźć godnych partnerów dla światowych gwiazd, trzeba jednak szukać w środowiskach undergroundowej elektroniki i improwizacji. Wtedy Nowa Muzyka, będzie miała szanse stać się rzeczywiście „nowa". Mam nadzieję, że już za rok.
WIĘCEJ NA TEMAT FESTIWALU:
Fotoreportaż z festiwalu
Trzy noce z nową muzyką
Nowa muzyka bywa głośna
Battles zapowiada szaleństwo
Prince i Beck w jednej osobie
Znowu przyjedzie nowa muzyka
pXfsvwbAiDSYdXF 2008-09-14 00:07:58
MSEnCr zobirdioivcm, [url=http://acwhgvnnoblv.com/]acwhgvnnoblv[/url], [link=http://wtsduuzdhikv.com/]wtsduuzdhikv[/link], http://nhdvlgsdncui.com/
PP 2008-07-05 19:02:03
100 000 ja ele starych
Inga 2008-07-05 15:31:11
Organizatorzy musza sie jeszcze wiele nauczyc, ale miasto tym bardziej. Uwazam ze 20 tys. na NM od miasta to stanowczo za malo. NM powinna byc sztandarowa impreza w lecie w Cieszynie, miasto powinno sie wlaczyc w promocje (przepraszam ale oni chyba jednak nie znaja tego slowa) i dac ze 100 tys. zl.
Juarez 2008-07-04 19:59:10
O, i tego bym nam wszystki zyczyl :) Dobrej zabawy na Exit Festivalu!
pan M. 2008-07-04 17:09:01
Dużo słusznych uwag w Twoich wypowiedziach... .Oby wyciągnęli wnioski... .A nam pozwolili jeździć na imprezy a nie obgadywać ich na forach.A od czwartku Exit Festival w Nowym Sadzie.Daleko,ale będzie okazja pozbyć sie małego niesmaku po tegorocznym FNM(szkoda,że tak musimy to nazywać).
Juarez 2008-07-04 16:50:45
Hm, nie chce sie czepiac, ale Sziget i Roskilde to festiwale kilkudziesieciokrotnie wieksze od FNM (a przy okazji o podobnie szerokim targecie, jak wspominana Pohoda), wiec tam wysoka cena jest uzasadniona. Ale wroce do organizacji - pomagalem organizowac kilka duzych imprez o podobnym formacie i ilosci widzow, widzialem od kuchni kilka biur organizacyjnych imprez o rozmiarach ogolnopanstwowych lub wrecz miedzynarodowych - imprezy tego typu NIE DA sie zaplacic z biletow. Aktualnie sytuacja jest taka, ze oplaca sie obnizyc cene, co przyciagnie wiecej ludzi - a ludzie to miesko dla sponsorow. Nie rozumiem, dlaczego FNM idzie dokladnie w odwrotnym kierunku. Utrzymuja wysokie ceny, zapraszaja coraz mniej znane nazwiska, olewaja media i dziwia sie, ze jakos trudno zalatwic sponsorow ;) Oby organizatorzy wyciagneli chociaz minimalne wnioski z tegorocznej i ubieglorocznej liczby uczestnikow - szkoda zmarnowanej okazji. Tyz pozdrawiam ;)
pan M. 2008-07-04 16:41:31
No to szkoda qrcze,z mediami trzeba dobrze..:) .Dziesięciokrotnie większa Pohoda ma o wiele większych sponsorów,jest nieporównywalna z FNM.Jest festiwalem o zdecydowanie innym targecie.Z publicznością że tak powiem "mniej wyspecjalizowaną".Co nie jest oczywiście zarzutem.Co do zachodniej europy,na Pukkelpop,Sziget i Roskilde bilety są sporo droższe.A że grały Warpowe płotki,niestety też tak to czułem(kwestia czasu mam nadzieję).Oby FNM był z roku na rok większy,z Pohodową liczebnością uczestników i 1wszą ligą wykonawców.No i oby został w Cieszynie,bo to teraz temat najbardziej na czasie.
Pozdrawiam.
Juarez 2008-07-04 15:44:59
Tak sie sklada, ze mam kilku znajomych, ktorzy pracuja w mediach. Z kilku stron - niezaleznie od siebie - slyszalem, ze byli traktowani jak pijawki, komunikacja z organizatorami byla fatalna, jedna ekipa telewizyjna na miejscu (po przejechaniu kilkuset kilometrow!) dowiedziala sie, ze otrzymaja jedna akredytacje - dla pani reporter, reszta pracownikow musi kupic zwykle bilety. Cena jest ektremalnie wysoka, w takich relacjach poruszaja sie bilety na niemieckich lub angielskich festiwalach, ale nie na dwudniowym polskim festiwalu, no przepraszam. Porownaj to na przyklad z dziesieciokrotnie wieksza Pohoda w slowackim Trencinie albo Colours of Ostrava. Jeszcze bym to zrozumial, gdyby z Warpa miala przyjechac ktoras z czolowych gwiazd (Aphex Twin, Squarepusher, Boards of Canada), ale w tym roku na NM graly plotki. Innymi slowy - jak na impreze alternatywna, to zbyt drogo i zbyt szpanersko, jak na festiwal o wielkich ambicjach - zbyt lipna oferta. Nie odbieraj tego jako krytyke za wszelka cene, nic by mnie nie ucieszylo bardziej, niz swietnie zrobiony festiwal elektronicznej alternatywy w Cieszynie - na razie jednak chyba bede musial poczekac.
pan M. 2008-07-04 13:55:44
Juarezie...
Bez pojedynkowania się na to,kto był na jakich festiwalach,a też swoje widziałem.Zakaz wnoszenia plastikowych butelek to standard.Napoje z metalowych i szklanych opakowań były i są przelewane do plastikowych kubków.A że ochrona gburowata,to też standard.To My mamy czas wolny,gbury są w pracy,więc pewnie dlatego.Co do mediów,jestem ciekawy o co chodzi.Ceny,cóż tu zawsze moglibyśmy mieć taniej,prawda?Sumując.Podejścia organizatorów będę bronił do ostatniej kropli(czegokolwiek we krwi).Udanych letnich wyjazdów.
Juarez 2008-07-04 12:42:00
Moim zdaniem nie chodzi o brak poparcia ze strony miasta, ale o fatalne podejscie samych organizatorow. W zeszlym roku wyrzucili mnie za brame z powodu dezodorantu, ktory mialem w plecaku. Kolege wyrzucili za plastikowa butelke z woda. Podobno ze wzgledow bezpieczenstwa. W srodku w najlepsze sprzedawano metalowe i szklane pojemniki z napojami. Ochrona gburowata, stosunek do mediow tragiczny, ceny za wysokie. Bylem na wielu duzych festiwalach, to bylo jedno z najgorszych doswiadczen - chociaz muzyka byla bardzo fajna.
Inga 2008-07-03 19:35:14
Zgadzam sie z panem M. Tez mam takie obawy. Nowa Muzyko ZOSTAN!
pan M. 2008-07-03 18:12:34
Szkoda tylko,że niewiele ludzi w tym roku.Organizatorzy będą zmuszeni sami udzwignąć finansowe "sprawy".Żeby tylko nie byli zmuszeni do przenosin festiwalu do innego miasta,gdzie dostaną więcej pomocy od władz miasta i gdzie spotkają się z wiekszą aprobatą mieszkańców i nie będą zmuszeni do "wyciszania imprezy" o 2giej w nocy.Bo to ewenement na skalę europejską.Wiem co mówię..